„Wzrasta się tylko tam, gdzie nie ma egoizmu, gdzie się wychodzi z samego siebie, aby spotkać innego: tam gdzie się myśli o najbiedniejszych i o najbardziej potrzebujących”.
 „Powinniśmy stworzyć kulturę spotkania. Nigdy nie powinniśmy zaprzestawać patrzenia na twarze cierpiące, bezbronne i przerażone, gdyż one nas pobudzają do miłości. Człowiek powinien być w centrum naszych poczynań”.

 „Powracamy do Pana. Pan nigdy nie jest znużony przebaczaniem: nigdy! To my jesteśmy znużeni proszeniem Go o przebaczanie. Prośmy o łaskę, byśmy niestrudzenie prosili o przebaczenie, ponieważ On nigdy nie jest znużony tym, aby nam przebaczać. Prośmy o tę łaskę”.

 „Kiedy idziemy bez krzyża, gdy budujemy bez krzyża i kiedy wyznajemy Chrystusa bez krzyża, nie jesteśmy uczniami Pana: jesteśmy ludźmi doczesnymi, ani uczniami Pana”.

 „Musimy zachować w świecie żywe pragnienie Absolutu, nie pozwalając, aby dominowała jednowymiarowa wizja osoby ludzkiej, według której człowiek sprowadza się do tego, co produkuje, i do tego, co konsumuje. Jest to jedna z najniebezpieczniejszych pułapek naszych czasów”.

 „Nigdy nie bądźcie ludźmi smutnymi! Chrześcijanin nigdy nie może być smutny! Nie poddawajcie się zniechęceniu! Nasza radość nie pochodzi z posiadania wielu rzeczy, ale ze spotkania Osoby: Jezusa, który jest pośród nas; pochodzi z tego, że wiemy, iż będąc z Nim, nigdy nie jesteśmy sami, nawet w chwilach trudnych, nawet kiedy na drodze życia napotykamy problemy czy trudności, które wydają się nie do pokonania, a jest ich tak wiele! W takim momencie przychodzi nieprzyjaciel, diabeł często przebrany za anioła, i kusząco mówi do nas. Nie słuchajcie go, ale idźcie za Jezusem! Towarzyszymy Jezusowi, idziemy za Nim, ale przede wszystkim wiemy, że to On nam towarzyszy i bierze nas na ramiona: na tym polega nasza radość, nadzieja, którą musimy wnosić w nasz świat. I proszę was, nie dajcie sobie wykraść tej nadziei! Nie dajcie sobie wykraść nadziei, którą daje Jezus!”.

 „Skarżenie się na innych i na samych siebie sprawia, że wszystko staje się gorzkie. To odbiera nadzieję i perspektywy, budując wokół mur, poza który nie ma wyjścia. Jednak Pan ma cierpliwość i wie, jak wyprowadzić nas z tej sytuacji. Jemu zaufajmy”.

 „W kwestiach wiary nie ma miejsca na negocjacje, kompromisy czy przemilczenia. Kiedy zaczynamy «przycinać» naszą wiarę, negocjować, przeżywać ją tanim kosztem, wchodzimy na drogę apostazji, niewierności względem Pana Boga”.

 „Złota zasada chrześcijaństwa mówi, że iść do przodu znaczy uniżyć się. Jeśli się nie uniżysz, nie jesteś chrześcijaninem. Nie oznacza to chodzenia ze spuszczoną głową, lecz ukazywanie całym sobą Bożej miłości”.

„Bóg nie zbawia nas jakimś dekretem, ale miłością, i to miłością, która popchnęła Go do posłania własnego Syna, by stał się jednym z nas. A zbawienie oznacza przywrócenie nam utraconej godności dzieci Bożych, odzyskanie nadziei”.

„Kościół to nie biurokratyczna instytucja, ale historia miłości. My ludzie Kościoła tkwimy w historii miłości: każdy z nas jest ogniwem tego łańcucha miłości. I jeśli tego mnie rozumiemy, nie rozumiemy również nic z tego, czym jest Kościół. A on nie rośnie siłami ludzkimi. Kościół jest Matką. My zaś jesteśmy zanurzeni w historię miłości, która rozwija się mocą Ducha Świętego, a my wszyscy razem jesteśmy jedną rodziną w Kościele naszej Matce”.

„Słyszycie dobrze, młodzi? Idźcie pod prąd, to dobrze wpływa na serce, ale potrzeba odwagi, by iść pod prąd i On nam da tę odwagę. Nie ma takich trudności, ucisków, nieporozumień, które mogłyby nas przerażać, jeśli trwamy zjednoczeni z Bogiem, tak jak latorośle są złączone z winnym krzewem, jeśli nie utracimy przyjaźni z Nim, jeśli dajemy Jemu coraz więcej miejsca w naszym życiu”.

„Chrześcijanin nie narzeka, ale cierpienie przyjmuje radośnie. Chrześcijanin, który stale narzeka, przestaje być dobrym chrześcijaninem, a staje się «panem lamentem», bo ciągle na coś utyskuje. A tymczasem trzeba milczenia w znoszeniu, w cierpliwości. Takiego milczenia jak Jezus: On w czasie męki nie mówił nic ponad to, co konieczne: dwa czy może trzy słowa. Znoszenie cierpienia w pokoju i bez narzekań jest naszym powołaniem”.

„Kiedy Kościół traci apostolską odwagę, staje się Kościołem statycznym, uporządkowanym, pięknym, ale bezpłodnym, bo utracił chęć pójścia na obrzeża, tam, gdzie tak wielu ludzi pada ofiarą bałwochwalstwa, światowości, słabego myślenia i tylu innych rzeczy. Ktoś może powie: «Ale przecież możemy pobłądzić...». Naprzód; jeśli zbłądzisz, powstań i idź dalej — taka jest droga. Tacy, co nie idą, by nie pobłądzić, błądzą tym bardziej".

„Chrześcijanin jest człowiekiem radości i wielkich pragnień. Jeśli chcemy zachować radość tylko dla siebie, to staje się ona chora, a serce się kurczy. Radość nie może stać się statyczna. Musi iść naprzód. Radość jest darem, dzięki któremu stajemy się wielkoduszni”.

„Prawdziwa modlitwa pozwala nam wyjść z samych siebie i otworzyć się na potrzeby innych. Jeśli nie jesteśmy w stanie wyjść z samych siebie ku bratu w potrzebie, ku choremu, nieuczonemu, ubogiemu, wykorzystanemu, gdy nie jesteśmy w stanie dokonać tego exodusu z siebie samych ku owym ranom, nigdy nie nauczymy się wolności, która prowadzi nas do kolejnego wyjścia z siebie samych – ku ranom Jezusa. Tak więc istnieją dwa wyjścia: ku ranom Jezusa i ku ranom naszych braci i sióstr. I taka jest droga, jakiej pragnie Jezus w odniesieniu do naszej modlitwy”.
„Aby ewangelizować, trzeba się otworzyć na działanie Ducha Świętego, nie obawiając się, do czego nas wezwie i dokąd nas poprowadzi! Zaufajmy Mu. Tylko wierna i intensywna relacja z Bogiem pozwala wyjść z zamknięcia i odważnie głosić Ewangelię. Ewangelizacja da nam radość i pokrzepienie. Egoizm natomiast rodzi smutek i zgorzkniałość”.

,,By spotkać Boga, należy najpierw dotknąć z czułością Jezusowych ran, które znajdziemy u naszych bliźnich: głodnych, ubogich, chorych, więzionych. Droga ku Bogu nie wiedzie przez własny wysiłek, ale przez Jezusowe rany, które poznamy nie dzięki jakiemuś kursowi doskonalenia, ale zwyczajnie wychodząc na ulicę. Te rany spotkasz, czyniąc dzieła miłosierdzia wobec ciała i duszy, ale zwłaszcza wobec ciała twojego pokrytego ranami brata. Bo jest głodny, spragniony, nagi, upokorzony, zniewolony, bo jest w więzieniu czy w szpitalu. To są rany Jezusa dzisiaj. I Jezus chce naszego aktu wiary wobec Niego, ale za pośrednictwem tych ran”.


„Chrześcijańskie życie nie jest wyklejanką rzeczy. To pewna harmonijna całość czyniona przez Ducha Świętego! Odnawia wszystko: nasze serce, życie; pozwala żyć odmiennym stylem, który ogarnia całość życia. Nie da się być chrześcijaninem cząstkowym, na pół etatu, ale trzeba nim być na całego. Tej odnowy dokonuje Duch”.
Darmowe strony internetowe dla każdego